Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

The day the Earth stood still

[1951]

    Niewątpliwa klasyka gatunku science-fiction po raz kolejny. Amerykański film The Day the Earth stood still choć ma już ponad pół wieku, nadal zachowuje swoją uniwersalną wartość. Zarówno przesłanie, jak i sposób zrealizowania filmu po tylu latach odebrałem jako świeże i interesujące. Bez gumowych potworów, bez idiotycznych strojów i dziwnych pomysłów scenarzystów.

    Film opowiada o kosmicie, który przybył na Ziemię by pouczyć jej mieszkańców o zagrożeniach jakie niosą ze sobą broń nuklearna i rakiety. Trzeba pamiętać że film powstał w roku 1951 więc jeszcze przed erą kosmiczną więc tym bardziej aktualny był wskazując problemy jakie nadejść mogą w ciągu najbliższych kilku lat. Ów kosmita Klaatu wylądował w Waszyngtonie i zażądał spotkania z przywódcami świata. Wraz z nim przybył potężny robot posiadający nieograniczoną moc niszczenia. Klaatu zostaje jednak przy pierwszym spotkaniu postrzelony i umieszczony w szpitalu z którego udaj mu sie uciec. Zapomniałem dodać że jest on wyglądu ziemskiego więc nie rzuca się w oczy kiedy zamieszkuje w pewnym pensjonacie. Tam poznaje małego chłopca i jego matkę z którymi się zaprzyjaźnia. Pomocy w wykonaniu swojej misji postanawia z kolei szukać u pewnego profesora i międzynarodowego środowiska naukowego, gdyż spotkanie z przywódcami okazuje się niemożliwe w podzielonym zimną wojną świecie. A potem akcja się rozwija…

    Tak z grubsza (a nawet dość dokładnie) wygląda fabuła. Teraz należy pochwalić realizację filmu i mądrość reżysera, który nie zrobił z tego obrazu kolejnego tandetnego filmu o ufo, jakich pełno w tamtym okresie… Na pewno nie ma tu kiczowatych rozwiązań, widać w tym wszystkim cel, którego nie rozpraszają rekwizyty i fajerwerki. Ascetycznie, ale z przesłaniem. Kostium robota dzisiejszemu widzowi mógłby wydać sie śmieszny, lecz to było 50 lat temu i o tym trzeba pamiętać, że wówczas w Polsce radio było luksusem… Także w tej sferze nie można nic mu zarzucić.

    Gra aktorska sugestywna, dość realistyczna, może trochę dzisiejszego widza rażą charakterystyczne zagrania i chwyty dla tamtej epoki, typu dramatyczny krzyk kobiety. Może to być jednak także jego urok. Klaatu grany przez Michaela Rennie pasuje do roli kosmity, ma w sobie coś obcego – wysoki, chudy, o dziwnym spojrzeniu. Mi osobiście podobała się też drugoplanowa rola prof. Barnhardta – Sama Jaffe. Doskonale pasował na szalonego naukowca, miał w sobie jeszcze coś z tych aktorów z niemego kina.

    Trochę zaskoczyła mnie wymowa tego filmu, którą mógłbym określić jako pacyfistyczno-antyrządową. Klaatu wyraźnie potępia wojnę, zaś wojskowi robią z siebie głupków i strzelają zanim pomyślą. Jest w tym też zawoalowana krytyka polityki prowadzonej prze USA i inne rządy, które nie umieją tylko się kłócić. I jakimś trafem nawet nie została zbytnio podkreślona żadna antysowiecka propaganda. Poza tym trwała wojna w Korei, a tu taka dywersja antywojenna z Hollywood. Jednocześnie okres ten to epoka Mccartyzmu, kiedy za wszystko mogli człowieka o posądzić o bycie komunistą. Odważnie ze strony autorów. Że też pościła to cenzura i nie zdusiła w zarodku autocenzura….

    Podsumowując muszę złożyć hołd temu filmowi za to że jest tak długowieczny i nadal fajnie się go ogląda. Coś mi się w oczy ostatnio rzuciło, że przygotowywany jest, o zgrozo, remake tego filmu na ten rok. Jakoś wolałbym żeby nie zszargali dobrego imienia The day the Earth stood still jakimiś płytkimi popłuczynami.

POLECAM

Related Posts

1 Response

Leave a Reply