Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

O tym jak to nie przeczytałem Ulissesa

Opowiem krótko o tym czemu nie przeczytałem sławnej książki J. Joyca Ulisses. Podobno genialne dzieło literatury, uważane za najważniejszą ksiażkę XX wieku, niezmiennie stanowi dla większości czytelników nie lada orzech do zgryzienia. Książka legenda, z którą i ja postanowiłem się zmierzyć już nie pierwszy raz. Kolejne podejście kolejna porażka. Autor chyba specjalnie stworzył ją żeby bawić sie czytelnikiem.

Ksiażka powstała w roku 1922. Liczy około 800 stron, prawie żadnych dialogów, część rozpisana na sceny jak w dramacie. Jej autorem jest Irlandczyk James Joyce. Ulisses to dzieło obszerne, a więc nieporęczne, w podróż nie zabierzesz w kieszeń. Jednym słowem od samego początku budzi respekt. I nudzi. Jak diabli. Trzeba to przyznać i nie bać się tego powiedzieć. Inne przytłaczające fakty odnośnie książki cytuje za Wikipedią: […]obliczono, że składa się z 267 000 słów (w tym 30 000 różnych)… zaś tłumaczenie „Ulissesa” zajęło Maciejowi Słomczyńskiemu 13 lat. No to chyba mówi wszystko samo za siebie.

Było to już moje drugie podejście. Pierwszy raz, w liceum, wymiękłem po kilkunastu stronach. Tym razem przeczytałem około 300. Mam nadzieję że za kilka lat (bo na tyle sobie szacuje mój odpoczynek od Ulissesa) dojrzeję na tyle (intelektualnie) by przeczytać całość.

Jest kilka powodów dla których dzieło Joyce’a uważam za trudne:
– zostało przetłumaczone z angielskiego i tłumacz choćby nie wiem jak starając się mógł gdzieś po drodze zgubić tą iskierkę geniuszu. Sam kilka razy zauważyłem gierki językowe, które po polsku wyglądały dziwni i nic nie wnosiły do książki i tylko ją zaciemniały.
– Trzeba być wielkim erudytą i znawcą Dublina, żeby skumać te wszystkie nazwy, cytaty i szczegóły w których rozpływa się fabuła.
– Ni diabła nie mogłem doczekać się aluzji do antycznego Ulissesa w żadnym z bohaterów ani zdarzeń. Kolejna tajemnica, a może po prostu za mało przeczytałem.
– Jest obszerne, a ja jakoś nie przepadam za takimi tomiszczami. Uważam że każdą myśl i fabułę można zamknąć w formie nie przekraczającej 400 stron. 800 to przesada.
– Strumień świadomości, metoda którą napisano w dużej mierze Ulissesa, jest trudny, ale można się przyzwyczaić i nawet polubić. Co jakiś czas autor jednak zmienia styl, powracając do niego co jakiś czas i bawiąc się formą książki. Oj ciężkie to, ciężkie.
– Akcja trwa jeden dzień, tłumaczono książkę 13 lat, zaś czyta się mozolnie jakby trwało to całe wieki.

Sorki, ale nie dałem rady, więc do następnego razu panie Joyce!

Related Posts

6 Responses
  1. Frustrat.net

    U mnie tez lezy to na polce i nie moge sie przemoc. A moze to po prostu jedno z tych „wielkich dziel” o „bogatej tresci” namaszczonych przez „slawnych krytykow”, ktorych wielkosc musza uznac wszyscy, bo sa tak popieprzone i denne, ze przy nich kazda inna ksiazka wyglada jak z innej skali.
    Lubie kiedy ktos ma cos do powiedzenia i potrafi to ubrac w przystepne slowa. Po mesku.
    A takie ksiazki chyba powstaly po to, by nikt ich nie zrozumial przez co nikt nie mogl udowodnic ze sa da niczego.
    Jak ktos nie ma nic do powiedzenia to i zagmatwana nieprzystepna forma rozwleczona na 800, czy 100 tys. stron mu nie poomoze.

  2. Maciek Rynarzewski

    No właśnie tak mi sie wydaję że ksiażkę tą rozsławili chyba najbardziej krytycy, literaturo i językoznawcy. No jak wspominałem uważam, że barierę stanowi język. Geniuszu, jeśli tam jest, nie da się przetłumaczyć.

    Kiedyś pewnie odbierali Ulissesa inaczej.Podobno był skandalizujący a teraz niczym nie szokuje bo zmieniły się normy moralne.

    Na półce masz, to spróbuj czytać ? Będziesz miał o tyle fajnie że w Dublinie na bieżąco możesz obserwować miejsca w których to się dzieje. Swoją drogą to należysz zapewne do tych którzy uważają posiadanie Ulissesa, którego nie przeczytali, za coś modnego 😛

  3. Frustrat.net

    Tak sie sklada, ze jest na polce w Olsztynie i jest pozyczony. Poza tym znasz mnie cwaniaku calkiem niezle i wiesz jaki mam stosunek do wszelkich mod i lansu, wiec nie prowokuj ;]
    Gdybym mial inny, nie zadawalbym sie z takim chodzacym obiachem jak ty ;]

  4. HaeS

    Książka pewnie jest jak nowe szaty cesarza – kto pierwszy krzyknie „Ulisses jest bez sensu” obnaży swoją głupotę i tym samym pokaże, że nie jest taki inteligentny jak inni uważają.

    Zatem chwalmy Ulissesa – to tak wybitne dzieło, tak wspaniałe, godne najwyższego uznania. 🙂

    Ale tak na serio te wszystkie narzekania na Ulissesa sprawiają, że – paradoksalnie – mam ochote sie za niego wziąć. Chociażby dlatego, żeby też móc spokojnie i z rzeczową, wyniesioną z własnego doświadczenia, wiedzą rzec: „TEGO NAPRAWDĘ NIE DA SIĘ CZYTAĆ”.

  5. Maciek Rynarzewski

    Frustrat: …jaki ty słodki… a do domu to cię teraz akurat bo wpuszczę jak przyjedziesz „kolego”:P A jak jesteś już tam na miejscu to mógłbyś w oryginale się pomęczyć. Z tego co wiem to dublińczycy mają trochę pierdolca na punkcie Ulissesa, więc mógłbyś sobie w jeden weekend skorzystać. Kolega był, mówi że są specjalne wycieczki po miejscach z książki..jest święto specjalne i pomniki różne takie pierdoły związane.

    HaeS: czytaj czytaj kolego, ciekawy jestem wyniku… :D, ale że Ulisses jest głupi to nie powiem, przez te 300 stron było kilka fajnych momentów, ciekawych scen…
    Poza tym to chyba o to chodzi żeby zachodziła umysłowa stymulacja dzięki takim dyskusjom.

  6. Frustrat.net

    Dublinczycy maja pierdolca na punkcie zachlewania sie – sa nawet specjalne wycieczki zwane Paddywagon Tours – wycieczki po pubach i po piwku w kazdym. Nawet kierowcy tych autobusow sie zataczaja (naprawde!) ;]
    Ale to dorzy ludzie.
    Moze i podejde do lektury, kto wie…?

Leave a Reply to HaeS Cancel Reply