Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Moje miasto niemoje… i o jakości życia

Z pewnością nie należę do grona globtroterów. Kilkakrotnie w roku odwiedzam różne miejsca w związku z podróżami wakacyjnymi, rodzinnymi oraz konferencjami naukowymi. Wyrobiłem sobie już jednak opinie na temat jakości życia w różnych miastach. Poniżej opowiem więc, o moich przemyśleniach związanych z tą kwestią. Choć w sumie jest to opowieść o jednym mieście. W nim nie mieszkam,a tylko spędzam życie. Nie ukrywam, że osobiście uwielbiam moje miasto niemoje, czyli Olsztyn.

Olsztyn. Tutaj spędzam dużą część mojego życia. Uczę się, bawię, czasem pracuję, odpoczywam. Miasto niewielkie, około 200 tysięcy mieszkańców i do kilkudziesięciu tysięcy studentów. Od stolicy 3 godziny, od morza dwie godziny, od Krakowa 8, do Kaliningradu 1 godzina. Na Śląsk daleko (czego nie żałuje) do Szczecina daleko (też chyba nie ma co żałować) i tylko w góry daleko (czego żałuję). Jednym słowem całkiem fajnie. Na dodatek jeszcze krajobraz za darmo, jeziora, lasy, za każdą górką coś innego. I tylko jakoś mało kto może zapamiętać że to Warmia, a nie żadne Mazury (to temat na oddzielną wypowiedź)

Jak powiedział mi niedawno ktoś mądry, kto zwiedził kawał świata, miasta pomiędzy kilkadziesiąt i kilkaset tysięcy mieszkańców są najlepszym miejscem do zamieszkania. Łącza w sobie wszystkie plusy życia w mieście z brakiem tych kilku oczywistych minusów jakie ma np. zamieszkanie w Warszawie lub innej dużej aglomeracji miejskiej.
Taki właśnie jest Olsztyn. Co prawda kokosów tutaj nie zarobisz, bezrobocie jest duże, nie ma wielkich koncertów sławnych gwiazd, nie spotkasz aktorów z M jak MIłość w Złotych Tarasach… Ale za to życie jest spokojniejsze, blisko nad jeziora i do prawdziwego lasu (nie zagrabionego parku :P), przestępczość jest raczej lokalna, nie wyją ciągle karetki i inne służby ratunkowe po nocach, nie ma powszechnego zmuszania do pracy po kilkanaście godzin.

Tu mi sie podoba. Ne chciałbym wyjeżdżać. Przy dzisiejszym rozwoju internetu i powszechnym dostępie do kultury, nawet tej wyższej, na pewno nie wyjadę bo będę żądny „wielkiego świata”. Wielkich potrzeb finansowych też nie mam… chodzi mi najbardziej o szczęśliwe życie. A nie wiem czy byłbym szczęśliwy dojeżdżając przez dwie godziny w korkach przez miasto… Już wolę żyć biednie ale szczęśliwie. Niektórzy przeprowadzają się np. do Warszawy żeby zarabiać, a potem nieszczęśliwi ale dorobieni uciekają na wieś… ja chcę ominąć ten okres. Wolę zostać tu gdzie jestem.
Nie wierzę w stolicocentryzm. Wierzę w spokój. Rozmiar (miasta także) nie ma znaczenia:P, a Olsztyn znam, z nim jestem emocjonalnie związany. Tutaj chodziłem na piwo w liceum,poznałem ukochaną, spędzałem wakacje u cioci jako dzieciak, tu mieszka moja rodzina.

Pewnie tutaj zostanę w Olsztynie i moich okolicach.

Related Posts

7 Responses
  1. frustrat.net

    Olsztyn jest piękny i niepowtarzalny. Miasteczko akademickie jest jedyne w swoim rodzaju. Wszystkie te jeziora i parki sprawiaja, ze malo kto usiedzi latem w domu.
    Starowka, mimo ze malenka, ma swoj klimat. Do tego to miasto jest bezpieczne, co tez nie pozostaje bez znaczenia.
    Ja tez wiaze swoja przyszlosc z Olsztynem, bo chociaz mialem juz okazje do spedzenia kilku chwil w innych miastach, jakos nigdy nie potrafilem zapomniec widoku centrum Olsztyna noca, z okna mojego bloku. Te kolory tworza swoj niepowtarzalny nastroj.

    P.S. 1 godz. do Kaliningradu? 1 godz. to jest do Lidzbarka Warminskiego – do Kaliningradu, jak granica pozwoli, mamy 4 godziny ;]

  2. Maciek Rynarzewski

    No dobra, chodziło mi bardziej że do Obwodu mamy około godzinę…

    A Olsztyn nocą też zawsze lubiłem, szczególnie że jestem wieśniak i ciągną mnie światła miasta widziane nocą…

  3. haes

    Jak pięknie opisane…

    Patriotyzm lokalny to dla mnie cudowana sprawa. Sam mam go sporo. Też kocham moją okolicę (zupełnie inną okolicę, i za zupełnie inne rzeczy).

    I nie wiem jak u Ciebie, ale umnie ten patriotyzm lokalny u mnie jest wyraźnie silniejszy od „ogólnokrajowego”.

    Jakoś nie zawsze jest za co tę naszą ojczyznę kochać. Ale miasto, z którym człek się zżył od dzieciństwa, gdzie każdy zakątek budzi jakieś wspomnienia – to jest dopiero coś godnego uwielbienia.

  4. Maciek Rynarzewski

    Polonistka w liceum ciągle nas męczyła pojęciem „małej ojczyzny”. Kiedyś to nie za bardzo rozumiałem. Teraz rozumiem i czuje.

    Dlatego jeśli miałbym to państwo stwarzać od nowa, byłaby to federacja, a nie państwo jednolite. Polakiem się czuje, ale zawsze w sercu jednak siedzą te tereny gdzie żyje.

  5. Lidia

    Mi tam pojęcia ‚małej ojczyzny’ nikt nie wpajał. Sama mi się wpoiła i moją Warmię kocham. Aż tak wielką miłością nie pałam do Olsztyna (dojazdy są skutecznym obrzydzaczem), ale lubię to miasto. Szczególnie latem, kiedy jest zielono, czysto i na Starówce ciągle coś się dzieje 🙂
    Ale moim małym Dobrym Miastem też nie gardzę. Teraz zaczyna bardziej przypominać to z widokówek sprzed lat wojennych i powoli robi się coraz piękniejsze 🙂

  6. buraczewskacopy

    A mi się zdaje, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma i do wszystkiego można się przyzwyczaić. Ja np. nie byłabym w stanie żyć na wsi – na dłuższą metę to męczące (potrzebuję czasem gwaru)

    a w Olsztynie nie było dane mi być, ale zdjęcia cudne 🙂

    pozdrawiam

  7. lolek

    No ja jako osoba, która widziała morze, widziała góry, widziała stolycę, widziała ślunsk (ten górny tyż) i na codzień waletuje w stolicy pyry, muszę przyznać, że z pewnym sentymentem wspominam Allenstein. Chociaż, gdybym miał powiedzieć, jak chciałbym, żeby wyglądało moje ulubione miasto, to:
    – musiałoby być w nim czysto, cicho i zielono, jak w Wipsowie ;p (no względnie, żeby było stamtąd bliziutko do takiego miejsca – Olsztyn)
    – koniecznie duuużo jezior dookoła
    – musiałoby mieć knajpy „tematyczne” jak Poznań
    – ceny w tych knajpach musiałyby być takie jak w Gliwicach
    – musiałoby oferować dużo w miarę dobrze płatnej pracy (Poznań)

    Z tego wszystkiego zdecydowanie najgorzej wypada stolyca, ale to chyba żadne zaskoczenie 😉

    Pozdrówka!
    LOLek

Leave a Reply