Pamiętam komiksy o tematyce wojennej i historycznej, które mocno pobudzały moją wyobraźnię, kiedy jako dziecko brałem z półki stos komiksów, siadałem na ziemi i czytałem je godzinami… Pierwsze moje przeczytane historie S-F to właśnie komiksy na podstawie twórczości Danikena i Yansy… Godziny godziny godziny…
Tak więc człowiek za młodu nasiąknął komiksem, głównie polskim, jednak niedługo po przemianie ustrojowej, jakoś padł strasznie rynek komiksowy… i czytelnicy zostali odcięci od świeżego dopływu polskich komiksów. Na rynku pojawiać się zaczęły amerykańskie komiksy, ja jednak jakoś nie chwyciłem tego. Donaldy zawsze jakoś wydawały mi się infantylne i głupie, a poza tym wszedłem już w ten wiek kiedy pokochałem czytanie (choć trochę to trwało)potem zaś na jakiś czas zainteresowały mnie mangi, ale to inna historia.
I dopiero później, kiedy już dojeżdżałem do liceum, po latach posuchy na rynku rdzennie polskich komiksów pojawił się Produkt…. Pamiętam to jak by to było dziś. Pierwsza klasa liceum jakoś na wiosnę. Człowiek był młody i poszukiwał. Jak to dzieciaki z 1 klasy, na przerwach nie chodziło się jeszcze na fajkę (potem nawet jak się nie paliło to się chodziło)wiec, zamiast tego przeglądałem z kumplem komiksy. A po zajęciach na drugi dzień dostałem od kumpla cynk że jeszcze podobno jeden egzemplarz takiego fajnego czasopisma komiksowego – Produktu #1 jest w markecie Karo (dziś już nie istniejącym) na drugim końcu miasta. Po lekcji fizyki biegiem do Karo… i udało mi się dorwać ostatnią sztukę ukrytą pod Panią Domu i Teletygodniem. Zapowiadało się na całkiem ciekawe: polskie komiksy, ciekawa kreska, sporo artykułów… No i wsiąkłem
Szczególnie mocna stronę pierwszych Produktów stanowiło Osiedle Swoboda rysowane przez red. nacz. Michała „Śledzia” Śledzińskiego. Osiedle to oryginalna, rozpoznawalna kreska i fenomenalny scenariusz z tych „życiowych” – oparty na doświadczeniach Śledzia. OS doczekało się także oddzielnego wydania, osobiście… jednak już nie ma to dla mnie klimatu… Inne komiksy też mocno trzymały poziom. Rysownicy tacy jak Filip Myszkowski, Kamil Kochański, Andrzej Janicki i wielu innych, tworzyli niezwykły charakter tego czasopisma komiksowego. Produkt był niezwykły zarówno udowadniając że młodzi rysownicy umieją, jak i sprzedając się i znikając szybko z półek. Pełny opis wszystkich 23 numerów Produktu znajduje się na stronie komiks.gildia.pl.
Muszę przyznać ze produkt miał duży wpływ na moją osobowość w tamtym czasie, na kształtowanie się moich gustów. Jego oryginalność, specyficzny, dość offowe nastawienie pierwszych numerów, naprawdę do mnie trafiało. To z Produktu nauczyłem sie trochę o komiksowej subkulturze. Poznałem Hellboya, Jay i Silent Boba i całą resztę wielkiego świata. Wyrobiły się moje komiksowe gusta. Nie wszystko mi się w Produkcie zawsze podobało, ale czekałem niecierpliwie na każdy nowy numer… aż gdzieś koło #15 nasze drogi jednak się rozeszły… zawsze jednak będę Produkt doceniał i chwalił.
Produkt trafił moim zdaniem do panteonu komiksowych legend, do komiksowej Walhalli.
Ach… Produkt… Wspomnien czar.
Kazdy mogl poczuc sie blokersem, imprezowiczem, zakapturzonym postrachem osiedli.
I wszystko to bez wychodzenia z domu.
Szkoda, ze juz nie wydaja. Dzisiaj, kiedy ma sie juz te pare zl, zeby kupic, nie ma na co ich wydac…
Produkt swego czasu rzeczywiście rządził.. ale mi te późniejsze numery coraz mniej zaczynały się podobać. Bawili się troszkę za bardzo kreską i przestali tak dbać o scenariusze (choć nie dziwię się z jednej strony bo pomysły nie przychodzą na zawołanie…)
A nie wydają bo każdy poszedł w swoją stronę, skończył się czas Produktu. Śledziu jakiegoś „Kpt. Żbika” chyba narysował a inni to też gdzieś tam swoją działalność kręcą.
PS
Kasę możesz przelać mi na konto, ja będę wiedział co z nią zrobić
To ty masz konto?
dziwne pytanie… a czemu miałbym nie mieć?