Produkt – więcej niż komiks

Należę do końcówki pokolenia ludzi wychowanych na czarno-białych telewizorach. Uważam to za fakt dość istotny. Kiedy byłem mały niewiele nadawano ciekawych programów do oglądania poza nielicznymi programami dla dzieci (Ciuchcia, Pan TikTak, Domowe Przedszkole i parę innych) i pasmem edukacyjnym w TV (swoją drogą genialny pomysł, który tvp zarzuciła…). I właśnie dzięki temu, kiedy nie było nic do obejrzenia, wiele czasu spędzałem z komiksami. Razem ze starszym bratem mieliśmy dość pokaźną kolekcję różnych komiksów: Jajko i Kokosze, Kleksy, Tytusy, Thorgale, Yansy (super SF, Danikeny i inne, pojedyncze albumy.
Pamiętam komiksy o tematyce wojennej i historycznej, które mocno pobudzały moją wyobraźnię, kiedy jako dziecko brałem z półki stos komiksów, siadałem na ziemi i czytałem je godzinami… Pierwsze moje przeczytane historie S-F to właśnie komiksy na podstawie twórczości Danikena i Yansy… Godziny godziny godziny…

Tak więc człowiek za młodu nasiąknął komiksem, głównie polskim, jednak niedługo po przemianie ustrojowej, jakoś padł strasznie rynek komiksowy… i czytelnicy zostali odcięci od świeżego dopływu polskich komiksów. Na rynku pojawiać się zaczęły amerykańskie komiksy, ja jednak jakoś nie chwyciłem tego. Donaldy zawsze jakoś wydawały mi się infantylne i głupie, a poza tym wszedłem już w ten wiek kiedy pokochałem czytanie (choć trochę to trwało)potem zaś na jakiś czas zainteresowały mnie mangi, ale to inna historia.

I dopiero później, kiedy już dojeżdżałem do liceum, po latach posuchy na rynku rdzennie polskich komiksów pojawił się Produkt…. Pamiętam to jak by to było dziś. Pierwsza klasa liceum jakoś na wiosnę. Człowiek był młody i poszukiwał. Jak to dzieciaki z 1 klasy, na przerwach nie chodziło się jeszcze na fajkę (potem nawet jak się nie paliło to się chodziło)wiec, zamiast tego przeglądałem z kumplem komiksy. A po zajęciach na drugi dzień dostałem od kumpla cynk że jeszcze podobno jeden egzemplarz takiego fajnego czasopisma komiksowego – Produktu #1 jest w markecie Karo (dziś już nie istniejącym) na drugim końcu miasta. Po lekcji fizyki biegiem do Karo… i udało mi się dorwać ostatnią sztukę ukrytą pod Panią Domu i Teletygodniem. Zapowiadało się na całkiem ciekawe: polskie komiksy, ciekawa kreska, sporo artykułów… No i wsiąkłem :D

Szczególnie mocna stronę pierwszych Produktów stanowiło Osiedle Swoboda rysowane przez red. nacz. Michała „Śledzia” Śledzińskiego. Osiedle to oryginalna, rozpoznawalna kreska i fenomenalny scenariusz z tych „życiowych” – oparty na doświadczeniach Śledzia. OS doczekało się także oddzielnego wydania, osobiście… jednak już nie ma to dla mnie klimatu… Inne komiksy też mocno trzymały poziom. Rysownicy tacy jak Filip Myszkowski, Kamil Kochański, Andrzej Janicki i wielu innych, tworzyli niezwykły charakter tego czasopisma komiksowego. Produkt był niezwykły zarówno udowadniając że młodzi rysownicy umieją, jak i sprzedając się i znikając szybko z półek. Pełny opis wszystkich 23 numerów Produktu znajduje się na stronie komiks.gildia.pl.

Muszę przyznać ze produkt miał duży wpływ na moją osobowość w tamtym czasie, na kształtowanie się moich gustów. Jego oryginalność, specyficzny, dość offowe nastawienie pierwszych numerów, naprawdę do mnie trafiało. To z Produktu nauczyłem sie trochę o komiksowej subkulturze. Poznałem Hellboya, Jay i Silent Boba i całą resztę wielkiego świata. Wyrobiły się moje komiksowe gusta. Nie wszystko mi się w Produkcie zawsze podobało, ale czekałem niecierpliwie na każdy nowy numer… aż gdzieś koło #15 nasze drogi jednak się rozeszły… zawsze jednak będę Produkt doceniał i chwalił.

Produkt trafił moim zdaniem do panteonu komiksowych legend, do komiksowej Walhalli.

Nie żałuje narodowo ( a propos kolejnej żałoby narodowej)

miałem nie komentować, ale nie mogę się powstrzymać… Prezydent ogłosił trzydniową żałobę narodową po katastrofie lotniczej pod Mirosławcem, w której zginęło 20 żołnierzy.
Nie uznaję żałoby narodowej bo:

1. … uważam że obecnie nadużywa się tej instytucji ( II RP – 2 żałoby, III RP już 10)

2. … odszkodowania od państwa dla rodzin ofiar katastrofy są elementem niesprawiedliwości społecznej (15 tyś), moja rodzina dostanie 0 zł, chyba ze zginie razem ze mną powyżej 20 osób.

3. … współczuje rodzinom poszkodowanych tak samo jak rodzinom ofiar wypadku samochodowego który wydarzył się dziś rano.

4. … nie ważę ludzkiego życia; czy życie 19 oficerów za jednym zamachem jest ważniejsze od życia 19 kobiet i dzieci, które zginęły tego samego dnia?

5. … mam takie prawo

6. … czy szklankę opróżnimy za pomocą pipety czy wodę wylewając jednym ruchem, skutek jest taki sam -> pusta szklanka (statystyka śmierci na drodze) – argument może banalny ale prawdziwy.

art. 11 ustawy o godle, barwach i hymnie RP:

1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej może, w drodze rozporządzenia, wprowadzić żałobę narodową na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Rozporządzenie w szczególności powinno określać przyczyny wprowadzenia oraz czas trwania żałoby narodowej, uwzględniając uwarunkowania kulturowe i historyczne oraz przyjęte w tym zakresie zwyczaje.

Dla pełnego obrazu – oto proszę – ROZPORZĄDZENIE PREZYDENTA RP W SPRAWIE ŻAŁOBY NARODOWEJ PO WYPADKU LOTNICZYM W MIROSŁAWCU Zwykłe administracyjne rozporządzenie. Spodziewałem sie czegoś bardziej osobistego, skoro to takie tragiczne wydarzenie…

Dodatkowo do poczytania:

Zakochani w żałobach narodowych


Idiotyzm narodowej żałoby

Zeitgeist

Demagogia, wielkie objawienie, czy obrazek dla hamerykanina? czyli teorie spiskowe kontra teoretyczny spisek

Amatorski film Zeitgeist ( możesz go obejrzeć TUTAJ ) pojawił się już dość dawno, miałem okazję kilka miesięcy temu już chyba przejrzeć go na google video i jakoś nie zająłem nim się bardziej. Przeskoczyłem parę scen, oględnie posłuchałem co tam mają do powiedzenia i zająłem się innymi sprawami. Niedawno jednak jakoś w rozmowie ponownie się pojawił , rzekomo jako wielkie i szokujące objawienie… pojawiły się nawet słowa „wstrząsające”…
Postanowiłem więc jeszcze raz d o k ł a d n i e go obejrzeć bo o ile pamiętałem to nie był on ani wielki ani wstrząsający.

Film podzielony jest na trzy części przedstawiające różne elementy manipulacji, oszustwa i zła, które są nam serwowane. Poniżej przedstawiam analizę z punktu widzenia konformistycznego-sceptyka:

Cześć pierwsza:

Początek przedstawia religię jako wielkie kłamstwo, nieporadne i będące narzędziem w pewnych brudnych łapach pociągających za sznurki. Jako młody człowiek, pozbawiony jestem bojowego nastawienia do wszelkiej krytyki religii. Moje ateistyczno-agnostyczne zapatrywania powodują, iż nie stanowi to dla mnie tematu tabu. Nie mogę jednak znieść takich banalnych niedopowiedzeń, jak łączenie religii i kościołów. Dla mnie są to dwie odmienne sfery i za całkowicie błędne uznaje równanie słowa religia ze słowem kościół. Tak jednak zostało powszechnie utarte i wyrządza to duża szkodę religii (będącej w sumie rodzajem systemu filozoficzno-duchowego).
Dla każdego wykształconego i myślącego człowieka nie będzie też sensacyjne przedstawianie religii chrześcijańskiej jako amalgamatu naturalistycznych wierzeń pod dużym wpływem dawnych kultów, które wędrowały wraz z kulturą. Podniecanie się że to i to pochodzi z eposu o Gilgameszu, a tamto z wierzeń egipskich, jest niczym rewelacyjnym. Wszystko zostało po prostu ponownie przekute i zostanie zapewne jeszcze nie jeden raz.
Nie spodobały nie się także wstawki z jakiegoś obrzydliwie prostackiego show, nabijającego się w dość prymitywny sposób z religii (oni nawet nie nabijają się z kościoła a z wiary). I ta chamsko-rubaszna forma i bezmyślny śmiech…
Odrzuca mnie tu nie sama treść, ale forma podania.


Część druga:

Opowiada w sumie o atakach terrorystycznych 9.11 i o niedociągnięciach władz, spiskach i sprawach z tym związanych. Najbardziej spodobało mi się podejrzenie, iż wszystko jest mistyfikacją władz USA mającą na celu wywarcie nacisku społecznego… może coś w tym jest. I wiem już skąd wziął si pomysł na atomowy spisek w serialu S-F Jericho. Jest coś pociągającego w przyjęciu wersji wydarzeń, gdzie rząd jest demonicznym władcą, nie wahającym się poświęcić tysięcy niewinnych istnień. Czy jednak zrobili by to aż tak niezdarnie…? hmmm.
Po raz kolejny pojawiają się stwierdzenia dla półgłówków, ze wróg zewnętrzny konsoliduje państwo. Wiadomo to przecież od wieków, nic nowego autorzy w tej kwestii nie odkryli. Historia magistra vitae est. I tyle.
A zaciekawiły mnie szczególnie zbieżności w przeprowadzanych ćwiczeniach antyterrorystycznych zarówno w USA w dniu ataków, jak i 7.07 w Londynie. To akurat niezły news.

Część trzecia:

Ekonomstą nie jestem, wiec na temat funkcjonowania systemu bankowego niewielką mam wiedzę. Zbyt logicznie, zbyt proste rozwiązania złożonych problemów nie budzą jednak mojego zaufania. Jeśli chodzi o finanse, to demagogiczne posługiwanie się hasłowo pojęciami takimi jak podatki też jakoś mnie nie rusza.
Nie zgadzam się też z fragmentem dotyczącym wojen a szczególnie związanym z II wojną światową. Jedynym powodem do wojny miał by być międzynarodowy spisek bankierów?? Zbyt wielkie jest to uproszczenie, które starają się nam wmówić autorzy filmu. Podobnie jest z fragmentem o Wietnamie. Nikt już chyba nie upiera się przy prawdziwości incydentu w zatoce tonkińskiej i logiczne wydaje się dążenie frakcji „jastrzębi” i przemysłu zbrojeniowego do tej wojny. To jest właśnie wojna doskonale potwierdzająca tezy przedstawione w filmie.


PODSUMOWANIE:

Zacznę od tego że nie umiem zaufać informacjom, które ktoś wykłada mi jak debilowi (którym sie nie czuje, i wolałbym być za takiego nie uważany). Wiele fragmentów jest trafnych, wiele jest interesującymi spojrzeniami za kurtynę, ale toną one w morzu banałów i oczywistości, a czasami wręcz pustej demagogi. Film zyskiwałby wiele gdyby wyciąć z niego pierwszą część o religii, która jest najsłabsza. W sumie to nie wiem nawet jaki ma ona cel. I kto się może łudzić ze w w 9.11 był rzeczywiście powodem do interwencji na bliskim wschodzie? Chyba tylko Amerykanin.

Cały czas czekałem też kiedy twórcy użyją sformułowania żydo-masoneria :) , bo ogólnie w takim tonie utrzymany jest film. Widać jednak zmieniła sie obecnie obowiązująca terminologia. Co do całości idei zawartej w Zeitgeist, jako fanowi fantastyki naukowej oraz historii alternatywnej wydaje mi się ona na swój sposób pociągająca… z literackiego punktu widzenia :) I o co chodzi z tym tekstem na końcu: THE REVOLUTION IS NOW ?? Tego to już nie zrozumiałem…

Husyci, Husytyzm

Bibliografia jaką poniekąd na marginesie moich głównych badań zbieram sobie odnośnie ciekawego zjawiska jakim byli w średniowieczu husyci. Poniższe zestawienie jest wynikiem pracy nad kilkoma drobnymi artykułami oraz wpisywaniem wszystkiego co się nawinie odnośnie tematu pod oczy


(Są to materiały w języku polskim, dostępne dość powszechnie, brakuje licznych materiałów i źródeł niemieckojęzycznych oraz czeskich..)


Źródła drukowane:

· Jan Długosz, Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, księga jedenasta i dwunasta (1431-1444), Warszawa 2004.

· Kronika bardzo piękna o Janie Żiżce, dworzaninie króla Wacława, oprac. Anna Paner, Poznań 2000.

· Piotr z Dusburga, Kronika ziem pruskich, tł. S. Wyszomirski, Toruń 2004.


Książki, monografie, opracowania:

- Bylina Stanisław, Na skraju lewicy husyckiej, Warszawa 2005

- Durdik Jan, Sztuka wojenna husytów, Warszawa 1955.

- Heck Roman, Śląsk w czasie powstania husyckiego, w:, Szkice z dziejów śląska, pod red. E. Maleczyńskiej, Wwa 1953, s 154-174.

- Iwańczak Wojciech, Ludzie miecza modlitwy i pracy, Kielce 1995

- Kras Paweł, Husyci w piętnastowiecznej Polsce, 1998.

- Macek Józef, Husyci na Pomorzu i Wielkopolsce, Warszawa 1955.

- Maleczyńska Ewa, Ruch husycki w Czechach i w Polsce, 1959.

- Marczak Piotr, Wojny Husyckie, Warszawa 2002.

- Michałek Andrzej, Wyprawy Krzyżowe, Husyci, Warszawa 2004.

- Nikodem J., Polska i litwa w stosunku do czech.

- Zajączkowski Marian, Ruch husycki w Czechach, Warszawa 1952.

- Rewzin G., Jan Żiżka, Warszawa 1954. ( marna, komunistyczna)

- Paner Anna, Jan Żiżka z Trocnova, Gdańsk 2002

- Paner Anna, Luksemburgowie w Czechach. Historia polityczna ziem czeskich w latach 1310-1437, Gdańsk 2004

- Primke R., Szczerepa M. Szczerepa W., Wojny Husyckie na Śląsku Łużycach i Pomorzu, Kraków 2007

- Prochaska Antoni, Czasy husyckie [Wyd. 2] Kraków, 1998

- Polskie echa hustycyzmu : materiały z konferencji naukowej, Kłodzko, 27-28 września 1996 / pod red. Stanisława Byliny i Ryszarda Gładkiewicza. Warszawa 1999.

Artykuły w czasopismach naukowych:
- Guzowska Dorota, Problem husycki w polsce I połowy XV wieku w świetle najnowszych badań, Studia Podlaskie, t.10, 2000, s.193-211.

- Halor Antonii, Wojny husyckie w legendzie, Śląsk, nr.5 s.79.

- Karwowski St., Husytyzm na Kujawach, Przegląd Wielkopolski, r.4 1914, s.434-442.

- Kolbuszewski Kazimierz, Ruchy husyckie w polsce i wpływ ich na piśmiennictwo, Szkice Reformacja w Polsce, r.1 1921, s.161-180.

- Kras Paweł, Edykt Wieluński z 1424 r i udział Brachium Saeculare w walce z husytyzmem w XV w. W Polsce, Summarium, r.26/27, 1997/1998, s. 63-77.

- Kras paweł, Inkwizycja papieska w średniowiecznej Polsce: zarys problematyki badawczej, Almanach Historyczny, t.5 2003 s.9-48.

- Kras Paweł, Inkwizycja Papieska w walce z husytyzmem na ziemiach polskich, Zeszyty Naukowe KUL, 1999 nr. 1/2 s.27-49.

- Maleczyńska Ewa, Postępowa ideologia na Śląsku w dobie husytyzmu i reformacji, Konferencja Śląskiego Instytutu Historii PAN, Wrocław 28VI-1VII 1953 t.1, Wrocław, s.126-138.

- Maleczyńska Ewa, Problematyka badawcza husytyzmu polskiego, Streszczenia sprawozdawcze Wrocławskiego Towarzystwa Nauk, r.5 1950 (druk 1953) s. 103-105 odb.

- Mastyńska Maria, Biskup Andrzej z Bnina, Roczniki Hist.,r.9 1933 s.177-198, r.10, s. 1-47 odb.

- Nowacki Józef, Biskup poznański Andrzej Bniński w walce z husytami Zbąszynia. Nieznane karty z procesów husyckich roku 1439, Roczniki Hist., r.10 s.248-278 odb.

- Odlozilik Otokar, Husyci na brzegu Bałtyku w 1433 roku, Rocznik Gdański t.7-8, 1933-1934 (druk 1935) s. 81-125.

- Prochaska Antoni, Najazd Husytów na Częstochowę w 1430 r., Kwartalnik Historyczny, r.27 1907, s.309-320.

- Prochaska Antoni, Polska a Czechy w czasach husyckich aż do odwołania Korybuta z Czech. Studyjum z historii polsko – czeskiej, Rozprawy i Sprawozdania z posiedzenia wydziału Historyczno filozoficznego Akademii Umiejętności, t.7 Kraków 1877, s.147-283, t.8 s.11-193.

- Prochaska Antoni, W czasach husyckich, Rozprawy Wydziału Historyczno filozoficznego Akademii Umiejętności, t.36 s.166-288, 1987.

- Prochaska Antonii, W kwestyi polsko – hussyckiej, Przew Nauk i Liter., r.8 1880 s.76-92.

- Rymar Edward, Polsko – czeska wyprawa do Nowej Marchii w 1433, Przegląd Zachodnio-Pomorski 37 (1993) s. 31-57.

- Rynarzewski M. Książę namiestnik, książę-banita. Z życia i działalności Zygmunta Korybutowicza., w: Teki Historyka, nr 30-31, s. 201-206, Warszawa 2007.

- Serczyk Jerzy, W sprawie husytyzmu w ziemi chełmińskiej w latach 1415-1433, Zap. Hist., t.23 1958 zeszyt 4 s.46-61.

- Smolka St., Polska wobec wybuchu wojen husyckich, Ateneum t.13 1879, t.1 s.59-92, 227-247, 432-436.

- Sokołowski August, Ostatni obrońca husytyzmu w Polsce, Przegląd Podl.(?), r.5 1870, s.77-118.

Zapraszam do uzupełniania powyższej bibliografii… ( w komentarzach)
…Podziekowania za uzupełnienie bibliografii dla Moniki W.