Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com
Maciej Rynarzewski - mikroagencja kreatywna
+ 48 664 453 930 – maciej.rynarzewski@gmail.com

Nie narodzi się już Leonardo…

W czasach średniowiecznych i nowożytnych można było być „naukowcem”, czyli człowiekiem uczonym na wszelkie sposoby – lekarzem, filozofem, alchemikiem i jeszcze pisarzem. Jednak w miarę postępu wieków i lat, możliwości specjalizacji stawały się coraz węższe, aż do dziś, kiedy mamy sytuacje na tyle absurdalną, iż nie mogą się ze sobą porozumieć dwaj fizycy, ponieważ operują w dwóch odmiennych jej gałęziach. Obaj posiadają ogólną wiedzę z dziedziny ale naukowcami-specjalistami są tylko w swojej gałęzi lub czasem nawet gałązce. Tak więc mamy pełną izolację i brak porozumienia, co skutkuje spowolnieniem postępu.

Leonardo to był gość!!!

I tu pojawia się pytanie o ludzi mogących objąć i koordynować działania takich specjalistów. Naturalnie interakcja pomiędzy naukowcami może zajść przypadkowo, ale jest to niezwykle rzadkie. A interakcja taka niezbędna jest dla odkryć, wynalazków i przełomowych momentów dziejowych. O ile kiedyś owe interdyscyplinarne colloqium zachodziło w głowie naukowca, dzięki szerokiej wiedzy jednego badacza to obecnie musi ono być stymulowane z zewnątrz.

Taką właśnie funkcję spełniają koncerny skupiające badaczy z różnych dziedzin, laboratoria i kadrę administracyjno nadzorczą, która zajmuje się koordynacją prowadzonych badań. Który model jest lepszy trudno orzec – wolny badacz czy badacz zinstytucjonalizowany? No ale jak już wyżej zostało to wyprowadzone to niewielkie pozostaje pole manewru np. dla chemika, który potrzebuje w swoich badaniach szczegółowej wiedzy biologicznej lub fizycznej. Koncern, korporacja… czyli w aktualnej demagogii – źródło wszelkiego zła – Globalizacja z rogami. Ale nie o tym mowa, a o niemożliwym do ogarnięcia rozmiarze naszej rzeczywistości. A nawet więcej, jest to nie tylko niemożliwe, a nawet szkodliwe dla zdrowia. Kto zdołałby przyswoić taką ogromną ilość treści i obrazów… no może poza jednostkami genialnymi, swego rodzaju nadludźmi. Nie ma już chyba jednak szans by pojawił się kolejny Leonardo Da Vinci.

Dalej zaś rozważania mogłyby popłynąć w wiele różnych tematów… więc zawczasu skończę.